Wycieczka na Jaworowy Wierch z Zaolzia

Taka obecnie zima jak wiosna, jednak w górach przecież jest fajnie w każdym okresie. Przez tydzień myślałem, gdzie pojechać w sobotę i wymyśliłem Jaworowy Wierch / Jaworowy, Wielki Jaworowy (cz. Javorový vrch, niem. Jaworowy, w okresie II wojny światowej Ahornberg; 1032 m n.p.m.) / u podnóża czeskiego Trzyńca (cz. Třinec, niem. Trzynietz, słow. Trinec) w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Parę lat temu wraz z Kasią i Moniką próbowaliśmy na niego wejść, jednak straszliwa ulewa i niedoskonały strój uniemożliwiły nam wejście. Wybrałem się więc tam sam w sobotę 14 stycznia. Pobudka przed 6 i wyjazd. Po jakiejś godzinie byłem na miejscu. Za cel wybrałem sobie parking powyżej Gutskiej Karczmy, a konkretnie okolice Gutskiej Studni. Było jeszcze ciemno i nie zauważyłem tego parkingu, więc wjechałem nieco wyżej szlakiem i zostawiłem samochód w miejscu rozwidlenia ścieżek. Jak to czasami bywa idiotycznie, straciłem 35 minut, idąc drogą leśną, zamiast jak byk wymalowanym niebieskim szlakiem, mając z tyłu wieżę telewizyjną obok schroniska. Zatem dopiero po tym czasie rozpocząłem wędrówkę szlakiem właściwym.

Niebieskim szlakiem
Niebieskim szlakiem

Szlak wiedzie drogą szutrową na sam szczyt. Jest niewymagający i pnie się w górę mniej lub bardziej stromo. Po około 15 minutach odsłania się dość daleki widok w stronę Polski i Słowacji. Doskonale widać kombinat huty w Trzyńcu. Następnie szlak przecina nieużytkowany (?) ratrak i wchodzi w las. Przed wejściem do lasu zauważyłem skrótkę biegnącą stromo z okolic schroniska w dół. Szlak prowadzący w lesie stawał się coraz bardziej zaśnieżony, a właściwie z pozostałościami białego puchu i lodu. Po około 20 minutach dotarłem do łącznika Javorovy (Gutskie Rozc.) 850 m. n p.m., gdzie krzyżuje się szlak niebieski z zielonym. Stąd lekko stromym podejściem za 10 minut dotarłem do przełączki między schroniskiem leżącym na tzw. Małym Jaworym a Jaworowym Wiechem.

Pod schroniskiem
Pod schroniskiem

Szczyt Jaworowego

Kontynuowałem zgodnie z planem trasę niebieskim szlakiem na sam szczyt Jaworowego Wierchu. Na trasie było dość sporo zlodowaconego śniegu. Po około pół godzinie dotarłem na szczyt. Na nim znajduje się monument z nazwą góry, wysokością, którą wykonał PTTS Beskid Śląski. Z tego miejsca można iść dalej np. do Ropic czy Rzeki (cz. Řeka). Ciekawą opcją jest także kontynuowanie trasy do łącznika z żółtym szlakiem (Pod Javorowym 977 m n.p.m) i powrót zielonym szlakiem na łącznik Javorovy (Gutskie Rozc.) 850 m n p.m.

Jaworowy Wierch
Jaworowy Wierch

Ja jednak podążyłem z powrotem, by zjeść własne śniadanie w schronisku Chata
Javorový. Spod schroniska rozpościera się bardzo atrakcyjna panorama. W środku mieści się restauracja. Było dość sporo ludzi. Zamówiłem dużą kofole i zjadłem śniadanie. Przybiłem sobie pieczątki oraz udałem się w drogę powrotną do samochodu. Po drodze dało się zauważyć dużo ludzi wchodzących szlakiem niebieskim, sporo z dziećmi i psami. Co ciekawe bardzo dużo w górach jest tutaj kobiet (porównując z innymi miejscami). W aucie byłem po 45 minutach. Trochę wstyd mi było, że stałem na szlaku nieco wyżej od parkingu, ale cóż 😉

Chata Javorovy
Chata Javorovy

Inne atrakcje okolicy

To jednak nie był koniec wycieczki. Zaplanowałem jeszcze podjechanie pod drewniane kościółki tej okolicy Zaolzia. Pierwszym punktem był drewniany kościół w Gutach (dzielnica Trzyńca) – opis możesz sprawdzić tutaj. Byłem tam kilkukrotnie, jednak obiekt został odbudowany po całkowitym spaleniu, chciałem to zobaczyć. Wygląda ładnie. Dobrze, że zrealizowano ten cel. Kolejnym punktem miało być Mini Zoo w pobliskiej Wędryni (cz. Vendryně, niem. Wendryn). Podjechałem tam, jednak nie mogłem zaparkować samochodu i zrezygnowałem z wejścia, tym bardziej iż było tam wiele małych dzieci z rodzicami. Jakoś śmiesznie stary chłop by wyglądał, karmiąc z trzylatkami zwierzątka 😉

Drewniana chata
Drewniana chata

Ustawiłem zatem w nawigacji dwa następne kościoły. Pierwszym z nich był drewniany kościół pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Bystrzycy (cz. Bystřice, niem. Bistritz) – opis znajdziesz tutaj oraz znajdujący się kilka kilometrów dalej przy tej samej ulicy, malutki drewniany kościółek pod wezwaniem św. Mikołaja w Nydku (cz. Nýdek, niem. Niedek) – opis znajdziesz tutaj. Wszystkie cmentarze wokół trzech wspomnianych kościołów mają większość grobów z polskimi nazwiskami. Te miejscowości przecież kiedyś były polskie i dotąd mieszka tutaj spora mniejszość polska.

Ostatnim punktem tego dnia był mój ulubiony market Penny w Jabłonkowie (cz. Jablunkov, niem. Jablunkau), gdzie zrobiłem zakupy. Stamtąd przez Istebną, Milówkę i Żywiec wróciłem do bielskie Straconki. Wyjazd uznaję za bardzo udany.

 

Podziel się swoją opinią lub może chcesz coś dodać do dyskusji?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.