Jaworowy Wierch z Zaolzia – trasa i atrakcje

Szlak wiedzie drogą szutrową na sam szczyt. Jest niewymagający i pnie się w górę mniej lub bardziej stromo. Po około 15 minutach odsłania się dość daleki widok w stronę Polski i Słowacji. Doskonale widać kombinat huty w Trzyńcu. Następnie szlak przecina nieużytkowany (?) ratrak i wchodzi w las. Przed wejściem do lasu zauważyłem skrótkę biegnącą stromo z okolic schroniska w dół. Szlak prowadzący w lesie stawał się coraz bardziej zaśnieżony, a właściwie z pozostałościami białego puchu i lodu. Po około 20 minutach dotarłem do łącznika Javorovy (Gutskie Rozc.) 850 m. n p.m., gdzie krzyżuje się szlak niebieski z zielonym. Stąd lekko stromym podejściem za 10 minut dotarłem do przełączki między schroniskiem leżącym na tzw. Małym Jaworym a Jaworowym Wiechem.

Szczyt Jaworowego
Kontynuowałem zgodnie z planem trasę niebieskim szlakiem na sam szczyt Jaworowego Wierchu. Na trasie było dość sporo zlodowaconego śniegu. Po około pół godzinie dotarłem na szczyt. Na nim znajduje się monument z nazwą góry, wysokością, którą wykonał PTTS Beskid Śląski. Z tego miejsca można iść dalej np. do Ropic czy Rzeki (cz. Řeka). Ciekawą opcją jest także kontynuowanie trasy do łącznika z żółtym szlakiem (Pod Javorowym 977 m n.p.m) i powrót zielonym szlakiem na łącznik Javorovy (Gutskie Rozc.) 850 m n p.m.

Ja jednak podążyłem z powrotem, by zjeść własne śniadanie w schronisku Chata
Javorový. Spod schroniska rozpościera się bardzo atrakcyjna panorama. W środku mieści się restauracja. Było dość sporo ludzi. Zamówiłem dużą kofole i zjadłem śniadanie. Przybiłem sobie pieczątki oraz udałem się w drogę powrotną do samochodu. Po drodze dało się zauważyć dużo ludzi wchodzących szlakiem niebieskim, sporo z dziećmi i psami. Co ciekawe bardzo dużo w górach jest tutaj kobiet (porównując z innymi miejscami). W aucie byłem po 45 minutach. Trochę wstyd mi było, że stałem na szlaku nieco wyżej od parkingu, ale cóż 😉

Inne atrakcje okolicy
To jednak nie był koniec wycieczki. Zaplanowałem jeszcze podjechanie pod drewniane kościółki tej okolicy Zaolzia. Pierwszym punktem był drewniany kościół w Gutach (dzielnica Trzyńca) – opis możesz sprawdzić tutaj. Byłem tam kilkukrotnie, jednak obiekt został odbudowany po całkowitym spaleniu, chciałem to zobaczyć. Wygląda ładnie. Dobrze, że zrealizowano ten cel. Kolejnym punktem miało być Mini Zoo w pobliskiej Wędryni (cz. Vendryně, niem. Wendryn). Podjechałem tam, jednak nie mogłem zaparkować samochodu i zrezygnowałem z wejścia, tym bardziej iż było tam wiele małych dzieci z rodzicami. Jakoś śmiesznie stary chłop by wyglądał, karmiąc z trzylatkami zwierzątka 😉

Ustawiłem zatem w nawigacji dwa następne kościoły. Pierwszym z nich był drewniany kościół pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Bystrzycy (cz. Bystřice, niem. Bistritz) – opis znajdziesz tutaj oraz znajdujący się kilka kilometrów dalej przy tej samej ulicy, malutki drewniany kościółek pod wezwaniem św. Mikołaja w Nydku (cz. Nýdek, niem. Niedek) – opis znajdziesz tutaj. Wszystkie cmentarze wokół trzech wspomnianych kościołów mają większość grobów z polskimi nazwiskami. Te miejscowości przecież kiedyś były polskie i dotąd mieszka tutaj spora mniejszość polska.
Ostatnim punktem tego dnia był mój ulubiony market Penny w Jabłonkowie (cz. Jablunkov, niem. Jablunkau), gdzie zrobiłem zakupy. Stamtąd przez Istebną, Milówkę i Żywiec wróciłem do bielskie Straconki. Wyjazd uznaję za bardzo udany.


