Mofeta w Tyliczu
Mofeta w Tyliczu to jedno z ciekawszych miejsc w okolicy Muszyny. Leży w osadzie turystycznej „Domki w Lesie” przy ul. Piastowskiej. To naturalne wyziewisko dwutlenku węgla, które od dawna przyciąga uwagę mieszkańców i turystów. Miejsce ma surowy, ale malowniczy urok: bujna zieleń otacza pomarańczowe błoto zwane rudawką. Kolor nadają związki żelaza wytrącane z wód mineralnych.
Co to jest mofeta i skąd tu CO²?
Mofety powstają tam, gdzie skorupa ziemska ma szczeliny. Przez nie wydobywa się dwutlenek węgla. Gaz jest bezbarwny, bez zapachu i cięższy od powietrza. W Tyliczu widać go, gdy przechodzi przez wodę – wtedy pojawiają się bąbelki i charakterystyczny bulgot. Zdarza się, że w zagłębieniach terenu zwierzęta tracą przytomność z powodu braku tlenu, dlatego radzimy ostrożność podczas zwiedzania. Woda z mofety nie nadaje się do picia.
Geologia i lokalizacja
Beskidy w rejonie Muszyny, Tylicza i Krynicy mają skomplikowaną budowę tektoniczną. Ruchy górotwórcze i uskoki ułatwiły migrację gazów z głębi ziemi. To właśnie dzięki nim na tym terenie powstały mofety i liczne źródła wód mineralnych, często nasycone CO².
Otylicka mofeta była znana już kilka wieków temu. Pierwsze wzmianki pochodzą z XVI wieku. W dokumentach pojawia się informacja o pozyskiwaniu ochrów – naturalnego pigmentu towarzyszącego wyziewom. Ochra służyła w hamerniach przy wytopie żelaza. W XX wieku, w latach 50-tych, teren należał do Instytutu Zootechniki w Krakowie. W ramach eksperymentu otoczono źródła betonowymi kręgami i próbowano pozyskiwać CO² do hodowli alg. Program zakończono z przyczyn ekonomicznych i miejsce zasypano. Pozostały po nim rury, koryta i studzienki oraz lokalne opowieści o „zupie Tiereszkowej”.
Przemiana i udostępnienie dla turystów
Od blisko 20 lat mofeta znajduje się na terenie prywatnym Agroturystyki „Domki w Lesie”. Dzięki zaangażowaniu właścicieli, Funduszowi Kropli Beskidu i lokalnemu stowarzyszeniu miejsce zostało odkopane, uporządkowane i udostępnione zwiedzającym. Dziś mofetę tworzy jedenaście betonowych kręgów połączonych ze sobą; każdy ma około metra średnicy i głębokości. Kręgi różnią się aktywnością – w niektórych gaz wydobywa się silniej, w innych słabiej. Różni się też smak i skład mineralny wody.
Co warto zobaczyć:
- bulgoczące kręgi z bąbelkami;
- pomarańczową rudawkę, czyli osad ochry;
- resztki instalacji po badaniach: rury, koryta, studzienki;
- małą infrastrukturę turystyczną: mostek nad kręgami, altankę, ławeczki i drewniane rzeźby diabłów.
Bezpieczeństwo i praktyczne wskazówki
Gdy odwiedzasz mofetę, zachowaj ostrożność – CO² gromadzi się w zagłębieniach i może powodować uduszenia małych zwierząt, a w skrajnych przypadkach zagrażać ludziom. Nie wlewaj wody do ust i nie próbuj kąpieli. Poruszaj się wyznaczonymi ścieżkami i korzystaj z mostka oraz ławek. Szanuj teren – obecne utrzymanie zależy głównie od prywatnych środków i pracy właścicieli.
Dlaczego warto tu przyjechać
Mofeta w Tyliczu to połączenie natury, geologii i lokalnej historii. To miejsce, gdzie można usłyszeć ziemię „oddychającą” bąbelkami i zobaczyć, jak natura i przemysłowa przeszłość spotykają się na niewielkiej powierzchni.
Spacer w tym miejscu to mała, terenowa lekcja geologii – bez podręczników i nudnych wykładów. Do tego dochodzi bajkowa, wręcz fotograficzna sceneria: soczysta zieleń, pomarańczowa ruda i mnóstwo drobnych detali, które same proszą się o zdjęcie.


