Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej
W dolinie malowniczej rzeki Iwełki, po wschodniej stronie drogi Iwla–Mszana, znajduje się wyjątkowy zabytek sakralny Beskidu Niskiego. Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej to miejsce, które zachwyca spokojem, historią i harmonijnym połączeniem architektury z naturą. Dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka z XVIII wieku dziś pełni funkcję rzymskokatolickiego kościoła filialnego pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Jednocześnie obiekt stanowi ważny punkt Szlaku Architektury Drewnianej na Podkarpaciu, co czyni go atrakcyjnym celem dla miłośników zabytków i turystyki kulturowej.
Historia cerkwi zapisana w datach i wydarzeniach
Dokładna data budowy cerkwi w Chyrowej nie jest znana, jednak badacze przyjmują, że świątynia powstała 21 czerwca 1780 roku. Wskazuje na to data wyryta na nadprożu babińca. Co istotne, murowane prezbiterium i zakrystia mogą być starsze i pochodzić nawet z około 1707 roku. Dzięki temu cerkiew łączy w sobie różne etapy rozwoju architektury sakralnej regionu.
W kolejnych latach świątynia rozwijała się wraz ze wspólnotą łemkowską. W 1932 roku przeprowadzono gruntowny remont, podczas którego wnętrze ozdobiono kolorową polichromią. Cerkiew była ważnym centrum życia religijnego wsi w tamtym okresie.
Sytuacja zmieniła się po 1947 roku, kiedy w wyniku wysiedleń obiekt przejęła parafia rzymskokatolicka w Dukli. Brak stałej opieki konserwatorskiej doprowadził do stopniowego niszczenia budynku. W 1982 roku rozpoczęto nawet jego rozbiórkę, jednak prace szybko przerwano. Rok później cerkiew przejęła parafia w Iwli i wtedy podjęto decyzję o jej ratowaniu. Dzięki remontom prowadzonym pod koniec lat 80-tych i na początku 90-tych XX wieku świątynia odzyskała dawny blask.

Legenda, która tworzy duchową atmosferę miejsca
Z cerkwią w Chyrowej wiąże się niezwykła legenda, która do dziś budzi wyobraźnię odwiedzających. Według podań na jednym z drzew w cudowny sposób pojawiła się ikona Matki Boskiej z Dzieciątkiem, przywędrowała aż z terenów dzisiejszych Węgier.
Gdy próbowano przewieźć ikonę w inne miejsce, konie nie chciały ruszyć wozu. Woły wprawdzie pociągnęły zaprzęg, jednak obraz za każdym razem wracał w to samo miejsce. Uznano to za wyraźny znak i właśnie tam postanowiono wznieść świątynię. Cudowną ikonę umieszczono w głównym ołtarzu, a jeszcze w okresie międzywojennym do Chyrowej przybywały liczne pielgrzymki, także ze Słowacji.
Architektura cerkwi – prostota i symbolika
Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej reprezentuje północno-zachodni wariant architektury łemkowskiej. Jej forma jest skromna, ale jednocześnie bardzo czytelna i spójna.
Świątynia została zorientowana, co oznacza, że prezbiterium skierowane jest na wschód. Budynek ma klasyczny, trójdzielny układ z wyraźnie wydzielonym prezbiterium, nawą i babińcem. Cechą charakterystyczną jest mieszana konstrukcja – murowane prezbiterium i zakrystia połączono z drewnianą nawą i babińcem w konstrukcji zrębowej.
Od zachodu uwagę przyciąga wieża słupowo-ramowa, która zamyka główne wejście. Nad nawą i prezbiterium wznoszą się ośmiopołaciowe kopuły, zwieńczone pseudolatarniami z makowicami i krzyżami. Całość pokryto gontem i blachą, co pięknie komponuje się z krajobrazem Beskidu Niskiego.
Wnętrze cerkwi nadal zachwyca, mimo że nie zachowała się cała pierwotna polichromia. Między nawą a prezbiterium znajduje się rokokowy ikonostas z końca XVIII wieku, odrestaurowany w latach 90. XX wieku. W głównym ołtarzu umieszczono cudowną ikonę Matki Boskiej z Dzieciątkiem, która dla wielu osób stanowi duchowe serce tego miejsca.

Dlaczego warto odwiedzić cerkiew w Chyrowej?
Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej to nie tylko cenny zabytek architektury drewnianej. To także miejsce, w którym można poczuć historię i dawny rytm życia Beskidu Niskiego. Spokojne otoczenie, tradycyjna łemkowska architektura i naturalne piękno doliny Iwełki tworzą wyjątkową atmosferę sprzyjającą refleksji.
Obiekt można zwiedzać po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym. Dodatkowego uroku dodaje stary kamienny mur oraz zachowane nagrobki wokół cerkwi. Wizyta w Chyrowej staje się dzięki temu nie tylko lekcją historii, ale także prawdziwym doświadczeniem kulturowym i duchowym.

Uwielbiam odkrywać miejsca, w których nie byłem. Chodzę po górach i podróżuję. Interesuje mnie historia, sport oraz etnografia. Zajmuję się także genealogią rodzinną.
